„Jedziemy do ciebie ze stacji, przygotuj swój pokój!” zażądała dalsza krewna (ale to nie była ta osoba).

Ludmiła starała się zachować spokój, ale nie bardzo jej to wychodziło. Siedziała w kawiarni, czekając na wieści. Jej entuzjazm przeplatał się z dziecięcą ekscytacją, a nawet psotą.

To prawda, że ​​Ludmiła czasami wciąż wątpiła w mądrość swoich działań – czyż nie za bardzo? A potem przekonała samą siebie, że po prostu nie ma wyboru.

W końcu zadzwonił jej telefon, a na ekranie pojawiło się nazwisko krewnego. Ludmiła przewróciła oczami, przygotowując się na lawinę narzekań, i przyjęła wyzwanie. Ale nawet w najśmielszych snach nie mogła sobie wyobrazić, jaki wpływ będzie miał jej żart.

„Złożę na ciebie doniesienie na policji!” krzyknął Anatolij Iwanowicz, wujek Tolia. „Będę cię ciągnął po sądach! Tak traktujesz ludzi?”

„Co się stało?” Ludmiła udała zdziwienie. „Wujku Toli, przestań krzyczeć i wyjaśnij mi wszystko jasno”.

Rozwlekła opowieść Anatolija Iwanowicza wprawiła Ludmiłę w zakłopotanie. Naprawdę się tego nie spodziewała. Ekscytacja wyparowała, zastąpiona głębokim poczuciem niepokoju. Ludmiła już pilnie dzwoniła po taksówkę, żeby pojechać do szpitala i tam wszystko załatwić.

* * *

„O mój Boże, nie mogę w to uwierzyć!” Ludmiła rozejrzała się ze zdumieniem. „Czy ja śnię? Czy ja śpię?”

„Nie, po prostu masz dużo szczęścia!” – odpowiedział Paweł, przyjaciel Ludmiły. „Albo i nie. To jeszcze nie jest jasne. Będziesz musiała sporo zainwestować. Zarówno finansowo, jak i fizycznie”.

„Pomożesz mi, prawda?” Ludmiła spojrzała żartobliwie na Pawła.

„Gdzie indziej miałbym pójść?” – westchnął Paweł. „Jestem nieudacznikiem, który nie potrafi powiedzieć nie”.

„No, chodź!” Ludmiła przytuliła mężczyznę. „Jesteś najlepszym człowiekiem na świecie. Robimy to dla siebie”.

Paweł tylko uśmiechnął się w odpowiedzi.

To było dwa lata temu. Życie 32-letniej Ludmiły zmieniło się o 180 stopni w najbardziej nieoczekiwany sposób. Ale zacznijmy od początku.

Ludmiła była, jak to mówią, czarną owcą w rodzinie. Jej matka, Anna Siergiejewna, wyszła ponownie za mąż, gdy Ludmiła miała 15 lat.

Jej ojczym, Wadim Grigoriewicz, początkowo traktował dziewczynkę obojętnie. Po prostu ją ignorował, a Ludmiła była z tego całkowicie zadowolona. Ojciec dziewczynki płacił Annie Siergiejewnie alimenty, więc Ludmiła nie była ojczymowi nic winna. Regularnie widywała swojego biologicznego ojca, aż do przeprowadzki Arkadija Andriejewicza do innego miasta i ponownego ożenku. Od tego czasu kontaktowali się wyłącznie telefonicznie.

Wadim Grigoriewicz nie ingerował w nauczanie i wychowanie; on i Ludmiła żyli jakby w równoległych światach, czasami ich drogi krzyżowały się w mieszkaniu.

* * *

Wszystko się jednak zmieniło, gdy Anna Siergiejewna zaszła w ciążę ze swoim drugim mężem.

Zbliżała się już do czterdziestki, a ciąża była trudna. Lekarze stanowczo zalecali przyszłym rodzicom powstrzymanie się od współżycia.

Najwyraźniej na tle „męskiego” głodu Wadim Grigoriewicz nagle zaczął z zainteresowaniem przyglądać się swojej pasierbicy.

Na początku dziewczyna nie zwróciła na to uwagi. Szesnastoletnia Ludmiła chodziła po domu w krótkich spodenkach i podkoszulku bez namysłu, zupełnie nieświadoma reakcji nowego męża matki. Po chwili patrzenie na nią przestało wystarczać i ojczym zaczął delikatnie dotykać i pieścić pasierbicę. To zirytowało Ludmiłę i zaczęła na niego warczeć.

Pewnego dnia Wadim Grigoriewicz po prostu przyparł dziewczynę do muru na korytarzu.

„Nie powinnaś być taka uparta” – wyszeptał. „Wiem, jak być hojnym”.

Ludmiła wyrwała się i uciekła. Po namyśle opowiedziała wszystko matce.

„Co ty wygadujesz?” – warknęła Anna Siergiejewna na córkę. „Nie wstyd ci oczerniać mojego męża? Sama z nim flirtowałaś, a kiedy cię odrzucił, postanowiłaś go oczernić? Wadim mi wszystko powiedział! Ty bezwstydna suko!”

Ludmiła była zszokowana postawą matki, a Wadim Grigoriewicz nie krył radości. Od tego dnia życie dziewczyny w jednym mieszkaniu z nimi stało się zupełnie nie do zniesienia.

* * *

Anatolij Iwanowicz, kuzyn mojej mamy, spotkał Ludmiłę pewnego dnia na ulicy. Zbliżała się już noc, a ona po prostu siedziała na ławce, niechętnie wracając do domu. On i wujek Tolia nie byli sobie szczególnie bliscy, ale to on zaoferował Ludmile pomoc.

Sam ostrzegł Annę Siergiejewnę, że dziewczyna nocuje u niego i jego żony, Walentiny Stiepanowny. A potem nawet zaprosili ją do siebie. Anna Siergiejewna nie protestowała, wręcz przeciwnie. Najwyraźniej w głębi duszy kobieta nadal postrzegała córkę jako rywalkę.

Początkowo Ludmiła była zachwycona i głęboko wzruszona. Jednak życzliwość wuja i jego żony okazała się krótkotrwała. Wkrótce krewni zaczęli domagać się, aby siostrzenica pracowała na swoje utrzymanie.

Stopniowo wszystkie obowiązki domowe i opieka nad 10-letnim synem krewnych, Antonem, spadły na jej barki. Ludmiła była dosłownie ganiona za każdy kęs.

Dziewczynka starała się nie zawracać głowy biologicznemu ojcu swoimi problemami, ponieważ jego nowa rodzina również spodziewała się nowego członka rodziny. W końcu jednak nie mogła tego znieść.

„Chodźcie tu” – powiedział krótko Arkadij Andriejewicz.

Oczywiście Anatolij Iwanowicz i Walentyna Stiepanowna nazywali Ludmiłę niewdzięczną suką, ale ona się tym nie przejmowała.

* * *

Arkadij Andriejewicz był lekarzem, a Ludmiła odziedziczyła pasję do medycyny po ojcu. Pomógł jej przygotować się do egzaminów wstępnych na uniwersytet, które Ludmiła zdała pomyślnie. Zamieszkała w akademiku.

Oczywiście ojciec nie mógł poświęcić jej pełnej uwagi i Ludmiła musiała dość wcześnie stać się samodzielna, ale była mu bardzo wdzięczna za pomoc w rozpoczęciu nowego życia.

Ludmiła rzuciła się w wir nauki, a potem pracy, całkowicie zaniedbując życie osobiste. Po ukończeniu studiów znalazła pracę w szpitalu, gdzie otrzymała pokój w akademiku. Ale to jej wystarczyło.

W wieku 32 lat Ludmiła była już dość szanowaną profesjonalistką. W pracy poznała Paszę, którego uważała po prostu za przyjaciela. Najwyraźniej romans z ojczymem odbił się na psychice Ludmiły – zdawała się bać związków z mężczyznami.

* * *

Pewnego dnia trafiła na wyjątkowo skrupulatnego pacjenta.

Samotny dziadek, którego nikt nie odwiedzał, miał wyjątkowo nieprzyjemny temperament, stając się koszmarem dla całego personelu. Tylko Ludmiła miała cierpliwość, by go znosić. Nikt nie potrafił wytłumaczyć tego zjawiska.

Jednak w głębi duszy Ludmiła wciąż odczuwała głęboką samotność i w Michaile Siemionowiczu dostrzegła współcierpiącego. Nie tylko więc wypełniała swoje obowiązki zawodowe, ale i poświęcała mu zwyczajną, ludzką uwagę. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego.

Pewnego dnia Ludmiła zastała w pokoju Michaiła Siemionowicza gościa, co było bardzo dziwne. Okazał się nim notariusz, z pomocą którego postanowił przenieść na Ludmiłę prawo własności swojego mieszkania.

„Wiem o tobie wszystko” – oznajmił Michaił Siemionowicz. „Mieszkać w akademiku w wieku 30 lat! To nie w porządku”.

Ludmiła nie mogła uwierzyć, że to wszystko naprawdę się z nią dzieje, zwłaszcza gdy zobaczyła swój nowy dom. Michaił Siemionowicz mieszkał w domu zbudowanym w połowie lat 30. XX wieku, z wysokimi sufitami i dużymi oknami. Dwa pokoje i kuchnia były również imponująco przestronne, a, jak to ujął Paweł, można było jeździć rowerem po korytarzu.

Mieszkanie było niesamowicie kolorowe.

„Nawet nakręcili ze mną film” – wykrzyknął Michaił Siemionowicz.

Co prawda, mieszkanie było w dość zaniedbanym stanie, co nie było zaskakujące. Ale przy odpowiedniej inwestycji, mieszkanie mogłoby stać się prawdziwą perełką, również zdaniem Paszy.

* * *

Michaił Siemionowicz żył godnie w rodzinnych murach, a Ludmiła go pochowała. Dopiero wtedy przeprowadziła się do nowego mieszkania.

Paweł przypomniał jej o twórcach filmowych, o których mówił Michaił Siemionowicz.

„Możesz wynająć mieszkanie na potrzeby filmowania i sesji zdjęciowych, a uzyskane środki przeznaczyć na stopniowe uporządkowanie wszystkiego” – zasugerował.

Początkowo Ludmiła nie uważała tego pomysłu za dobry. Okazało się jednak, że jest mnóstwo chętnych do działania w tak kolorowym mieszkaniu. Co więcej, ekipy telewizyjne zainteresowały się tą historią i nakręciły nawet o niej reportaż, co przyniosło Ludmile dodatkowy rozgłos.

I sprawy ruszyły. Sama kobieta z zainteresowaniem obserwowała różne sesje zdjęciowe, w tym filmy i seriale, tematyczne sesje zdjęciowe, a także kontaktowała się z kreatywnymi ludźmi.

I nigdy nie przestawała dziękować Paszy za tak wspaniałą wskazówkę. Sam Paweł również pomógł Ludmile znaleźć klientów.

* * *

Pewnego dnia Ludmiła wynajęła swoje mieszkanie na potrzeby kręcenia horroru, na tydzień. Następnie tymczasowo zamieszkała z Paszą.

I nagle, jak grom z jasnego nieba, zadzwonił telefon od wujka Toli, który oznajmił, że on i Walentyna Stepanowną jadą ją odwiedzić.

„Widzieliśmy raport o waszej rezydencji” – oznajmił Anatolij Iwanowicz. „Sami chcemy tam zamieszkać, bo to takie historyczne miejsce”.

„Wujku Toli, nie mam nic przeciwko, ale za chwilę” – Ludmiła doskonale pamiętała, jak przed laty traktowali ją krewni, ale starała się mówić możliwie najtaktowniej.

„Próbujesz nas sprzedać?” – powiedział wujek z oburzeniem. „Zapomniałeś, ile dla ciebie zrobiliśmy, łajdaku?”

„Wygląda na to, że nie wzięli pod uwagę, że nie mam już 17 lat” – pomyślała Ludmiła.

„Wujku Toli, zmień ton” – powiedziała chłodno i stanowczo. „Mogę mieć własne plany”.

„Jakie inne plany?” – krzyczał już wujek Tola.

W tle niewyraźnie powtórzyła jego słowa Walentyna Stiepanowna.

„Już jedziemy do ciebie ze stacji, przygotuj swój pokój!” – oznajmił Anatolij Iwanowicz. „Pamiętaj, znaleźliśmy też twój adres. Więc koniec gadania”.

Ludmiła nie zastanawiała się długo.

„No dobrze, chodź” – powiedziała.

Dzień wcześniej Paweł poszedł sprawdzić, co się dzieje w jej mieszkaniu i wrócił śmiejąc się.

„O, coś tam jest” – powiedział Ludmile. „Sama zobaczysz później”.

Bez względu na to, jak bardzo Ludmiła starała się wyciągnąć od Pawła jakieś szczegóły, on uparcie podtrzymywał intrygę.

„No cóż, ktoś musi was poznać” – pomyślała, zwracając się do bezczelnych krewnych.

Ale Ludmiła nie mogła sobie nawet wyobrazić takiego efektu.

* * *

Jechała do szpitala, w którym Walentyna Stiepanowna dostała zawału serca po spotkaniu z ekipą filmową.

Okazało się, że jeden z aktorów otworzył im kiedyś drzwi, podczas przygotowań do sceny masakry. Wchodząc do salonu, Anatolij Iwanowicz i Walentyna Stiepanowna zobaczyli zakrwawionego bandytę trzymającego odciętą głowę. Wszystko wokół było pokryte krwią…

Oczywiście, to wszystko było oszustwem, ale skąd emeryci mogli o tym wiedzieć?

Na szczęście Walentynie Iwanownie udało się wrócić do formy, ale jej mąż kategorycznie odmówił pobytu u siostrzenicy. Ludmiła wynajęła mu pokój w hotelu.

Gdy tylko Walentyna Stiepanowna poczuła się lepiej, pospieszyli z powrotem do domu. Ludmiła i Paweł, po zakończeniu zdjęć, zabrali się za remont domu, dobrze zarabiając. Rok później wzięli ślub.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *