Nawrocki zmienił plany, a Pałac Prezydencki zapowiada możliwe kolejne kroki. Spór o Trybunał Konstytucyjny przybiera na sile

Konflikt dotyczący Trybunału Konstytucyjnego wkroczył w kolejną fazę. Prezydent Karol Nawrocki zrezygnował z zagranicznego wyjazdu, a przedstawiciel jego kancelarii nie wykluczył zwrócenia się bezpośrednio do obywateli. W tle pozostaje spór o ślubowanie nowych sędziów, ostre wypowiedzi polityków oraz interwencja policji przed siedzibą Trybunału.

Wydarzenia z połowy października 2026 roku ponownie postawiły Trybunał Konstytucyjny w centrum politycznej debaty. Przedstawiciele rządu i Pałacu Prezydenckiego prezentują odmienne interpretacje przepisów dotyczących obejmowania urzędu przez sędziów.

Sytuacja nabrała dodatkowego znaczenia po uroczystości ślubowania Macieja Berka w Sejmie. Prezydent zakwestionował skuteczność tej procedury, natomiast premier Donald Tusk uznał postawę głowy państwa za uchylanie się od konstytucyjnych obowiązków.

Wypowiedzi przedstawicieli obu stron wskazują, że na razie trudno mówić o porozumieniu.

Prezydent pozostaje w Polsce. Powodem sytuacja wokół Trybunału

Jednym z najbardziej wymownych wydarzeń była decyzja Karola Nawrockiego o odwołaniu planowanej wizyty w Słowenii.

Wyjazd miał odbyć się w czwartek i piątek, jednak prezydent zdecydował się pozostać w kraju.

Powody tej decyzji przedstawił Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP.

W rozmowie z Radiem Wnet ocenił, że wydarzenia dotyczące Trybunału Konstytucyjnego są na tyle poważne, iż mogą doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego.

Według Przydacza obecność prezydenta w Polsce ma znaczenie nie tylko organizacyjne, ale również polityczne. W jego ocenie może powstrzymać działania rządu, które przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego uważają za zagrożenie dla praworządności.

Minister wskazał przy tym na Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego, obarczając ich polityczną odpowiedzialnością za rozwój konfliktu.

Są to jednak zarzuty formułowane przez stronę prezydencką, a nie bezsporne ustalenia dotyczące legalności działań rządu.

Przydacz nie wyklucza odwołania się do obywateli

Wypowiedź prezydenckiego ministra zawierała również zapowiedź możliwych dalszych działań.

Przydacz podkreślił, że Karol Nawrocki jako głowa państwa ma obowiązek stać na straży konstytucji i reagować, jeśli uzna, że jej zasady są naruszane.

Przedstawiciel kancelarii użył przy tym wyjątkowo ostrego określenia wobec swoich politycznych przeciwników, nazywając ich „prawnymi bandytami”.

Zarzucił również rządzącym, że próbują rozstrzygnąć spór o Trybunał poprzez wykorzystanie przewagi instytucjonalnej zamiast respektowania prawa.

Największą uwagę zwróciła jednak jego deklaracja dotycząca możliwości zaangażowania społeczeństwa.

Przydacz stwierdził, że jeśli sytuacja będzie tego wymagała, prezydent może odwołać się do siły narodu oraz własnych wyborców.

Nie przedstawił szczegółowego planu takich działań. Nie wskazał też, czy miałoby chodzić o publiczne wystąpienie, apel, demonstracje czy inną formę mobilizacji społecznej.

Wypowiedź stanowi zatem zapowiedź potencjalnej reakcji politycznej, a nie potwierdzenie, że konkretne działania zostały już zaplanowane.

Wszystko zaczęło się od sporu o ślubowanie sędziego

Jednym z głównych źródeł obecnego konfliktu pozostaje sposób, w jaki Maciej Berek złożył ślubowanie sędziowskie.

Uroczystość odbyła się w Sejmie, bez osobistego udziału Karola Nawrockiego.

Berek złożył przysięgę, zaznaczając, że czyni to wobec prezydenta. Następnie dokument potwierdzający ślubowanie, poświadczony notarialnie, został przekazany do Kancelarii Prezydenta.

Podobną procedurę zastosowało wcześniej czworo sędziów wybranych w marcu.

Problem polega na tym, że prezydent nie uznaje takiego sposobu dopełnienia formalności za wystarczający.

Według stanowiska Nawrockiego ślubowanie powinno odbyć się w jego obecności. W konsekwencji zakwestionował on możliwość uznania Berka za sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Odmienne stanowisko zajmuje większość parlamentarna.

Przedstawiciele obozu rządzącego utrzymują, że wybór sędziów nastąpił zgodnie z obowiązującym prawem, a brak osobistego udziału prezydenta w uroczystości nie powinien uniemożliwiać objęcia stanowiska.

Spór dotyczy więc nie tylko samego aktu ślubowania, ale również zakresu uprawnień głowy państwa w procedurze powoływania sędziów Trybunału.

Donald Tusk odpowiada prezydentowi. Rząd zapowiada działania

Do sytuacji odniósł się premier Donald Tusk, który przedstawił stanowisko przeciwne do argumentacji Pałacu Prezydenckiego.

Szef rządu przekonywał, że sędziowie zostali wybrani legalnie, a odmowa przyjęcia ślubowania przez prezydenta nie powinna blokować funkcjonowania Trybunału.

Tusk ocenił również, że Nawrocki, nie wykonując tej czynności, uchyla się od jednego ze swoich konstytucyjnych obowiązków.

Premier posłużył się przy tym określeniem „abdykuje”, odnosząc je do postawy prezydenta wobec procedury ślubowania.

Zapowiedział jednocześnie, że rząd będzie podejmował działania mające przywrócić porządek prawny, korzystając z metod dostępnych instytucjom państwowym.

Przedstawiciele większości sejmowej powołują się w tym sporze także na opinię Komisji Weneckiej.

Komisja zarekomendowała dopuszczenie możliwości dopełnienia ślubowania bez fizycznej obecności prezydenta w sytuacji, gdy głowa państwa odmawia jego odebrania albo opóźnia przeprowadzenie procedury.

Stanowisko to stało się jednym z argumentów wykorzystywanych przez stronę rządową.

Nie zakończyło jednak konfliktu, ponieważ Pałac Prezydencki nadal kwestionuje skuteczność przyjętego rozwiązania.

Napięta sytuacja przed siedzibą Trybunału

Spór polityczny znalazł odzwierciedlenie również w wydarzeniach przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego.

W okolicy siedziby instytucji zgromadzili się protestujący sprzeciwiający się działaniom związanym z objęciem stanowisk przez nowych sędziów.

W demonstracji uczestniczyli przedstawiciele Klubów „Gazety Polskiej” oraz Ruchu Obrony Granic, na którego czele stoi Robert Bąkiewicz.

Na miejscu pojawili się także politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym Antoni Macierewicz i Mariusz Gosek.

Wśród uczestników był również Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Telewizji Republika.

Sytuacja stała się szczególnie napięta, gdy część protestujących próbowała uniemożliwić sędziom wejście na teren Trybunału.

Konieczna okazała się interwencja policji.

W relacji portalu Goniec poinformowano również o zatrzymaniu trzech osób w związku z wydarzeniami pod Trybunałem. Nie przedstawiono jednak szczegółowych informacji o wszystkich okolicznościach tych zatrzymań.

Wydarzenia te dodatkowo zaostrzyły spór pomiędzy przedstawicielami władzy wykonawczej i środowiskami politycznymi zaangażowanymi w konflikt.

Dwóch sędziów otrzymało ochronę SOP

Po incydentach przed Trybunałem minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zdecydował o przyznaniu ochrony dwóm sędziom.

Za ich bezpieczeństwo ma odpowiadać Służba Ochrony Państwa.

Decyzja została podjęta w związku z napiętą sytuacją i obawami dotyczącymi bezpieczeństwa osób uczestniczących w sporze.

Kierwiński nie wykluczył, że w przypadku dalszego wzrostu zagrożenia podobną ochronę mogą otrzymać także kolejne osoby.

Ruch ten spotkał się jednak z krytyką przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego.

Marcin Przydacz zasugerował, że funkcjonariusze SOP mogą zostać wykorzystani do umożliwienia sędziom wejścia do Trybunału.

Była to jego ocena celu przyznania ochrony, a nie potwierdzony opis zadań funkcjonariuszy.

W ten sposób nawet decyzja dotycząca bezpieczeństwa sędziów stała się kolejnym przedmiotem politycznej polemiki.

Dwie odmienne interpretacje tego samego konfliktu

W centrum całej sprawy pozostaje fundamentalna różnica zdań dotycząca sposobu funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.

Pałac Prezydencki uważa, że procedura ślubowania nowych sędziów musi odpowiadać interpretacji przepisów prezentowanej przez głowę państwa.

Przedstawiciele prezydenta podkreślają przy tym jego obowiązek ochrony konstytucji i ostrzegają przed działaniami, które ich zdaniem mogłyby naruszyć zasady praworządności.

Rząd natomiast utrzymuje, że prawidłowo wybrani sędziowie nie powinni być pozbawiani możliwości objęcia urzędu z powodu odmowy odebrania ślubowania przez prezydenta.

Władze wykonawcze przedstawiają więc sprzeczne stanowiska dotyczące legalności podejmowanych działań.

Dodatkowym źródłem napięcia stały się protesty, policyjne interwencje i decyzje o przyznaniu ochrony części sędziów.

Nie jest to już wyłącznie dyskusja o interpretacji jednego przepisu. Konflikt obejmuje obecnie także kwestie funkcjonowania instytucji państwowych i sposobów rozwiązywania sporów między najważniejszymi organami władzy.

Co może wydarzyć się dalej?

Na podstawie dotychczasowych wypowiedzi nie można przesądzić, jakie konkretne kroki podejmie Karol Nawrocki.

Wiadomo, że prezydent odwołał wizytę w Słowenii i zdecydował się pozostać w Polsce w czasie narastającego konfliktu.

Jego współpracownik Marcin Przydacz zapowiedział możliwość zwrócenia się do obywateli i wyborców, jeśli sytuacja będzie tego wymagała.

Nie ogłoszono jednak terminu ani formy takiego działania.

Równocześnie rząd deklaruje zamiar egzekwowania własnej interpretacji przepisów i podejmowania działań, które uważa za niezbędne do przywrócenia prawidłowego funkcjonowania Trybunału.

Kolejne decyzje mogą więc dotyczyć zarówno statusu nowych sędziów, jak i zapewnienia im możliwości wykonywania obowiązków.

Spór o Trybunał Konstytucyjny pozostaje nierozstrzygnięty. Najważniejsze pytanie dotyczy teraz tego, czy obie strony znajdą rozwiązanie w ramach obowiązujących procedur, czy też konflikt będzie dalej narastał.

Na razie stanowiska Pałacu Prezydenckiego i rządu pozostają wyraźnie rozbieżne, a zapowiedź możliwego odwołania się przez prezydenta do obywateli nadaje całej sprawie dodatkowy wymiar polityczny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *