Karol Nawrocki zabrał głos w sprawie cen paliw i ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
Prezydent poinformował, że podpisał nowe przepisy.
Jednocześnie zapowiedział skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie następczym.
W orędziu przedstawił też swoje oczekiwania wobec rządu i cen na stacjach.
Prezydent odniósł swoją decyzję do sytuacji gospodarstw domowych.
Mówił o rachunkach, kosztach tankowania, opłatach za prąd, gaz, węgiel i pelet.
Wskazywał, że jesienią wielu obywateli zadaje sobie pytanie, czy poradzi sobie z rosnącymi wydatkami.
Nawrocki wspomniał także o rodzicach odwożących dzieci do szkoły oraz rolnikach wykonujących jesienne prace polowe.
Przekonywał, że państwo nie powinno odpowiadać na te problemy kolejną polityczną awanturą.
Najważniejszą informacją z orędzia była decyzja o podpisaniu ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych.
Karol Nawrocki powiązał ją bezpośrednio z oczekiwaniami dotyczącymi obniżek cen paliw.
Prezydent stwierdził, że podpisuje ustawę, aby zakończyć stawianie Polaków w roli politycznych zakładników.
Podkreślił jednocześnie, że pełną odpowiedzialność za ceny paliw ponosi rząd.
W imieniu obywateli postawił rządzącym konkretne oczekiwania.
Według prezydenta obniżki na stacjach powinny nastąpić od razu.
Nawrocki wskazał również, że ceny paliw powinny zostać doprowadzone do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej.
W swoim wystąpieniu prezydent szeroko mówił o obecnych cenach na stacjach.
Stwierdził, że benzyna kosztuje ponad 8 zł za litr.
Według niego olej napędowy przekracza 9 zł za litr.
Nawrocki przekonywał, że cena paliw wpływa na koszty wielu produktów i usług.
Wskazywał między innymi na cenę chleba dowożonego do sklepu, mleka, produktów dla dzieci oraz materiałów budowlanych.
Prezydent podkreślił, że od miesięcy domaga się rozwiązań prowadzących do realnego obniżenia kosztów paliw.
Nawiązał przy tym do kampanijnych obietnic dotyczących benzyny po 5,19 zł.
Jak mówił, takie deklaracje obywatele dobrze pamiętają.
Podpisanie ustawy nie oznacza jednak, że prezydent wycofał swoje zastrzeżenia dotyczące jej zgodności z konstytucją.
Karol Nawrocki zapowiedział, że po podpisaniu aktu skieruje go do Trybunału Konstytucyjnego.
Chodzi o zbadanie ustawy w trybie następczym.
Prezydent zaznaczył, że rząd ponosi odpowiedzialność nie tylko za utrzymywanie wysokich cen paliw, ale również za konstytucyjność proponowanych rozwiązań.
Podkreślił, że rząd ma prawo prowadzić własną politykę.
Dodał jednak, że prezydent ma prawo tę politykę oceniać.
Decyzja Karola Nawrockiego oznacza, że ustawa może wejść w życie, ale jednocześnie zostanie poddana kontroli Trybunału Konstytucyjnego.
Spór o ceny paliw nie kończy się więc wraz z podpisem prezydenta.
Rząd będzie teraz musiał wykazać, że przyjęte rozwiązania rzeczywiście przełożą się na obniżki na stacjach.
Pałac Prezydencki będzie natomiast oczekiwał zarówno szybkiego efektu dla kierowców, jak i rozstrzygnięcia wątpliwości konstytucyjnych.