— Widziałem, jak wywożono rannych księży. Jednego to z raną płuca i ten ksiądz zmarł — relacjonował w rozmowie z mediami jeden ze świadków ataku nożownika w klasztorze w Jarosławiu (woj. podkarpackie).
Posłuchaj artykułu
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
MatKotowicz / Shutterstock
Atak nożownika w klasztorze w Jarosławiu (screen: Facebook/GazetaJaroslawska)
W czwartek rano na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu doszło do ataku nożownika. Jak informuje “Gazeta Jarosławska”, pięć osób (kobieta i czwórka duchownych) zostało rannych i trafiło do szpitala. Trzech mężczyzn odniosło bardzo poważne obrażenia. Jeden z nich nie przeżył ataku.
Napastnik został zatrzymany. To 31-letni obywatel Ukrainy. Miał przy sobie nóż. Motywy jego ataku nie są jeszcze znane. Służby cały czas prowadzą działania na miejscu, aby ustalić dokładne okoliczności tego tragicznego w skutkach zdarzenia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Atak nożownika w klasztorze w Jarosławiu. Relacja świadka. “Widziałem, jak wywożono rannych księży”
Jeden ze świadków pojawił się na miejscu w momencie, gdy na terenie klasztoru znajdowały się już pierwsze karetki pogotowia. — Widziałem, jak wywożono rannych księży. Jednego to z raną płuca i ten ksiądz zmarł — relacjonuje w rozmowie z TVN24 jeden ze świadków zdarzenia.
Z jego relacji wynika, że w trakcie ataku w kościele znajdowały się głównie starsze osoby i przez to nie było nikogo, kto mógłby szybko powstrzymać 31-letniego napastnika. — Wszystko działo się w kościele, na stołówce kościelnej — mówi mężczyzna. Jak dodaje, część osób, która przyszła na mszę świętą zaplanowaną na godz. 10, schowała się w konfesjonale dla głuchoniemych.
Świadek opowiada, że jeden z księży został pchnięty nożem i przewrócił się na posadzkę, drugiego duchownego napastnik dźgnął w konfesjonale, trzeci ksiądz został zaatakowany na kościelnej stołówce.
— Ksiądz Marek został pchnięty, przewrócił się na posadzkę i wtedy został dorwany i dźgany nożem. Natomiast ksiądz Stanisław w konfesjonale został też ugodzony nożem, przebito płuco i zmarł — mówi mężczyzna, cytowany również przez Polsat News. — Natomiast ksiądz Adrian był na śniadaniu na stołówce. Też tam coś powiedział do tego napastnika i został zaatakowany — kontynuuje.
— Tu dwie klasy młodzieży były ze szkoły. Jakby weszły do środka, to by jatka była porządna, ale na szczęście stało się tak, że został ten osobnik obezwładniony i położony przez policję — podkreśla świadek tragicznego zdarzenia.
Z informacji TVN24 wynika, że wszyscy zaatakowani byli przypadkowymi osobami.