Dopiero teraz wyszła na jaw cała prawda o „geniuszu” Lenina. Okazało się, że Wołodia Uljanow był w rzeczywistości…

Prezentowane w języku oryginalnym:

Pawło Bondarenko

Dawno, dawno temu, pewien nauczyciel (za życia Breżniewa) opowiadał nam o geniuszu Lenina. Który zmarł młodo, bo pracował tytanicznie.

Gdy zbadano jego mózg, okazało się, że był tak zwapniony, że gdy dotykał go skalpel, wydawał odgłos, jakby uderzał w tekturę.

Wszystko to dlatego, że Lenin miał mnóstwo genialnych pomysłów na to, jak uszczęśliwić całą ludzkość – wyjaśniła Maria Maksimowna.

Jak się okazało, Lenin był mutantem. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Jego główną chorobą (odziedziczoną po ojcu) było właśnie zwapnienie naczyń mózgowych, o którym opowiadał nam kiedyś nasz nauczyciel.

Według badań przeprowadzonych przez Harry’ego Wintersa, Philipa Macowiaka i Lwa Lurie, neurologów z Uniwersytetu Kalifornijskiego, opublikowanych w renomowanym czasopiśmie medycznym Human Pathology, u Włodzimierza Lenina stwierdzono mutację w genie NT5E, która doprowadziła do choroby powodującej obłęd, a następnie śmierć w stosunkowo młodym wieku.

Trzeba powiedzieć, że nieprawidłowość przyszłego przywódcy światowego proletariatu była widoczna od urodzenia. Wołodia nauczył się chodzić bardzo późno – dopiero w wieku trzech lat. I nawet wtedy ciągle upadał z powodu przesuniętego środka ciężkości, ponieważ miał brzydką sylwetkę – nieproporcjonalnie krótkie nogi w porównaniu z tułowiem i głową.

Ciągłe upadki wywoływały u Wołodii napady histerii i niekontrolowanej wściekłości. Krzyczał i uderzał czołem o podłogę tak mocno, że cały dom się trząsł. Później jego siostra Maria Uljanowa, w swoich pierwszych wspomnieniach, gdy jeszcze nie było cenzury, pisała szczerze: jej rodzice obawiali się, że z powodu tych ciągłych „bić po twarzy” Wołodia wyrośnie na upośledzonego umysłowo.

Dorastał w stanie szaleństwa. Jego żona, Nadieżda Krupska, wspominała długie okresy bezczynności, kiedy „lider” ledwo się ruszał, które nagle zastępowały napady gwałtownej aktywności: „Wołodia popadał w szał” – powiedziała, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy, że taki stan nazywa się katatonią.

Aleksander Bogdanow, lekarz z zawodu, powiedział słynnemu marksiście Nikołajowi Walentynowowi (Wolskiemu): „Obserwując przez kilka lat niektóre reakcje Lenina, jako lekarz doszedłem do wniosku, że Lenin czasami miewał stany psychiczne z oczywistymi oznakami nienormalności”.
Działo się to w ZSRR, kiedy mało kto wiedział o Bogdanowie. Kiedyś był on towarzyszem Lenina, a właściwie drugą osobą w partii, i zerwał wszelkie stosunki z „liderem” po tym, jak ten „skomunizował” skarb partyjny SDPRR w 1911 roku. To znaczy, już wtedy Lenin był nienormalny.

Nawiasem mówiąc, z zewnątrz też był potworem. Nie bez powodu wśród kolegów nazywano go „Staruszkiem” – mając 25 lat, wyglądał już na 40. A koniec tego szaleńca był straszny. Oto ostatnie zdjęcie, na którym wygląda niemal jak „roślina”.

Cóż, trzeba przyznać, że oprócz Lenina wśród bolszewików było mnóstwo szaleńców, maniaków, pedofilów, sadystów i narkomanów. Z książki, której mam zaszczyt być autorem, można dowiedzieć się nie tylko o Leninie, ale także o Stalinie, Kalininie, Dzierżyńskim, Radku, Ordżonikidze, Uryckim, Kujbyszewie, Łunaczarskim i innych. Prawdziwa historia Związku Radzieckiego od Lenina i Swierdłowa do Gorbaczowa i Jelcyna.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *