Przez 25 lat każdego dnia dokonywała tego samego wyboru – nie ścinała włosów. Stały się one częścią jej tożsamości, czymś, co ludzie rozpoznawali od razu.
Znajomi pytali o nie, obcy gapili się na nią, a jej mąż od czasu do czasu delikatnie poruszał ten temat, zastanawiając się, jak by wyglądała, gdyby kiedykolwiek zdecydowała się je ściąć.
Ale zawsze się uśmiechała i mówiła to samo: „Może kiedyś”.
Jej włosy nie były po prostu długie – były niezwykłe. Sięgały daleko poza talię, spływając niemal do podłogi, gęste i starannie pielęgnowane przez dekady.
Wymagały cierpliwości, czasu i poświęcenia, jakich większość ludzi nie byłaby w stanie sobie wyobrazić. Mycie ich zajmowało godziny.
Suszenie jeszcze dłużej. Ale dla niej nie było to obciążeniem – stanowiło część jej historii, coś, na co nie była gotowa.