Między Donaldem Tuskiem a Karolem Nawrockim doszło do kolejnej ostrej wymiany zdań.
Tym razem spór wybuchł po szczycie Bukaresztańskiej Dziewiątki.
Premier zarzucił prezydentowi, że w obecności zagranicznych przywódców krytykuje własne państwo.
Karol Nawrocki odpowiedział na te słowa na antenie telewizji wPolsce24.
Nagranie z jego reakcją szybko zaczęło krążyć w sieci i stało się szeroko komentowane.
Wpis Donalda Tuska pojawił się po udziale prezydenta w spotkaniu liderów państw regionu.
Szef rządu odniósł się do wypowiedzi Karola Nawrockiego w mediach społecznościowych.
Zarzucił mu, że na forum międzynarodowym „obrzuca błotem własne państwo”.
Było to bardzo mocne sformułowanie, które natychmiast wywołało polityczne emocje.
Premier uznał, że prezydent nie powinien przenosić krajowych sporów na zagraniczne spotkania.
W tym samym wpisie Donald Tusk odniósł się również do Jarosława Kaczyńskiego.
Chodziło o wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości dotyczące obecności wojsk amerykańskich w Europie.
Premier zarzucił Kaczyńskiemu, że próbuje obarczyć Polskę odpowiedzialnością za decyzje Waszyngtonu.
Według Tuska zmniejszanie amerykańskiego zaangażowania w Europie jest decyzją władz USA, a nie skutkiem działań polskiego rządu.
Na końcu wpisu szef rządu krótko podsumował działania swoich politycznych przeciwników.
Napisał, że jest z nimi „coraz gorzej”.
Te słowa szybko stały się kolejnym elementem napięcia między rządem, opozycją i Pałacem Prezydenckim.
Do zarzutów premiera odniósł się sam Karol Nawrocki.
Prezydent zabrał głos w rozmowie z telewizją wPolsce24.
Podkreślił, że nie zgadza się z oceną Donalda Tuska.
Stwierdził, że nie przypomina sobie momentu, w którym miałby mówić źle o Polsce.
Nawrocki zaznaczył, że o wpisie premiera poinformowali go współpracownicy.
Dodał przy tym, że określa działania Tuska jako element „twitterowej polityki”.
Według prezydenta jego wypowiedzi zostały błędnie odebrane albo celowo przedstawione w niewłaściwym kontekście.
Karol Nawrocki przekonywał, że podczas szczytu mówił o Polsce w pozytywny sposób.
Podkreślał, że jego aktywność w Bukareszcie dotyczyła przede wszystkim bezpieczeństwa.
Wskazywał na potrzebę wzmacniania wschodniej flanki NATO.
Mówił także o budowaniu formatu B9 poszerzonego o kraje skandynawskie.
Zaznaczył, że właśnie tym zajmował się podczas zagranicznego spotkania.
Nie premierem Tuskiem i nie bieżącym sporem politycznym w Polsce.
Prezydent ocenił reakcję szefa rządu jako niezrozumiałą nadpobudliwość.
W jego opinii premier zbyt ostro zareagował na wypowiedzi, które miały dotyczyć strategicznych spraw bezpieczeństwa.
Nawrocki podkreślił, że jego zagraniczne wizyty mają służyć wzmacnianiu pozycji Polski.
Według niego chodzi o budowanie poważnych formatów współpracy międzynarodowej.
Dodał, że nie jeździ za granicę po to, aby zajmować się sprawami, które niepokoją Donalda Tuska.
Na koniec zwrócił się do premiera słowami: „Spokojnie, panie premierze”.
Ta wypowiedź szybko została podchwycona przez media i internautów.
Tusk napisał, że Nawrocki w Bukareszcie obrzucał Polskę błotem. Nawrocki mu odpowiada:
— chrzanik (@chrzanikx) May 18, 2026
„Mówiłem tylko dobrze o Polsce budując silną wschodnią flankę NATO. Tym się zajmowałem w Bukareszcie a nie premierem Tuskiem. To jest jakaś nadzwyczaj dla mnie niezrozumiała nadpobudliwość… pic.twitter.com/B1RNzPFqsl
Nagranie z reakcją prezydenta zaczęło być udostępniane w mediach społecznościowych.
Dla zwolenników Nawrockiego była to celna i spokojna odpowiedź na zarzuty premiera.
Dla krytyków prezydenta była to kolejna odsłona konfliktu, który coraz mocniej wpływa na politykę zagraniczną.
Cała sprawa pokazuje, jak napięte pozostają relacje między rządem a Pałacem Prezydenckim.
Spory, które jeszcze niedawno dotyczyły głównie krajowej polityki, coraz częściej przenoszą się na tematy międzynarodowe.
Bezpieczeństwo, NATO, obecność wojsk amerykańskich i pozycja Polski w regionie stały się elementem ostrej politycznej walki.
Donald Tusk zarzuca prezydentowi, że szkodzi wizerunkowi państwa za granicą.
Karol Nawrocki odpowiada, że buduje silną pozycję Polski i nie zamierza zajmować się emocjami premiera.
Wymiana zdań pokazuje, że trudna kohabitacja między najważniejszymi ośrodkami władzy w kraju będzie nadal źródłem napięć.
A każda zagraniczna wypowiedź prezydenta może stać się pretekstem do kolejnego politycznego starcia.