Sejm wybrał sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jednak do orzekania dopuszczono jedynie dwie osoby. Ta sytuacja budzi liczne pytania co do prawidłowości procedury i wywołuje szerokie kontrowersje.
Spór wokół nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego narasta
16 marca Sejm wyłonił sześć nowych nominacji na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Mimo że ten krok miał zakończyć spory personalne w TK, przerodził się w kolejny kryzys.
Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie jedynie od Magdaleny Bentkowskiej oraz Dariusza Szostka.
Pozostała czwórka – Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski i Marcin Dziurda – mimo formalnego wyboru przez parlament, nie została dopuszczona do wykonywania obowiązków.
W centrum sporu stoi prezes TK Bogdan Święczkowski, który uznał, że brak ślubowania złożonego bezpośrednio przed prezydentem uniemożliwia objęcie urzędu. W rezultacie ci czterej sędziowie pozostają w zawieszeniu: nie mają dostępu do akt spraw, przydziału obowiązków ani miejsc pracy.

Niedopuszczeni sędziowie podkreślają, że spełnili wszystkie formalności: złożyli ślubowanie w Sejmie, dostarczyli notarialne potwierdzenia oraz oświadczenia majątkowe. Spór dotyczy interpretacji przepisu – czy ślubowanie musi odbyć się wyłącznie w obecności prezydenta, czy dopuszczalne są inne formy.
Taka sytuacja poważnie osłabia autorytet instytucji, która powinna gwarantować przestrzeganie konstytucji, a sama stała się areną polityczno-prawnego konfliktu.
Sędzia ujawnia kulisy decyzji prezydenta
Magdalena Bentkowska, jedna z dopuszczonych sędziów, w wywiadzie opisała spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim podczas składania ślubowania. Z jej relacji wynika, że wybór nie był przypadkowy.
Prezydent kierował się oceną aktywności publicznej kandydatów. Wybrał Bentkowską i Szostka, bo ich biogramy wskazywały na brak publicznego angażowania się w spory polityczne. To sugeruje, że kryterium miało charakter nie tylko formalny, lecz także ocenny.
Sędzia pytała o los czterech wakatów, zastanawiając się, czy pozostaną nieobsadzone na stałe, a TK będzie liczył zaledwie 11 sędziów.
„Zapytałam, czy w takim razie te cztery wakaty pozostaną już nigdy niezapełnione i Trybunał będzie już na zawsze liczył 11 sędziów” – mówiła Bentkowska.
Prezydent nie udzielił jasnej odpowiedzi, co rodzi pytania o granice jego prerogatyw w tej sprawie.
Instytucjonalny chaos i trudna sytuacja niedopuszczonych sędziów
Najbardziej dotknięci są sędziowie bez dostępu do orzekania. Bentkowska w TVN24 podkreśliła, że ich warunki nie odpowiadają standardom tej instytucji.
„O ile na początku mogli korzystać z małej sali rozpraw i sali posiedzeń, dziś ich miejsce to biblioteka lub korytarz” – zaznaczyła sędzia.
W praktyce pozostają bezczynni, w prawnej i organizacyjnej próżni – bez dostępu do akt ani udziału w rozprawach. To nie tylko ich osobista trudność, ale też obciążenie dla sprawności TK.
Brak rozstrzygnięcia pogłębia chaos. Trybunał działa w okrojonym składzie, co ogranicza jego możliwości. Przedłużająca się niepewność, wynikająca z decyzji prezydenta i kierownictwa TK, koliduje z rolą tej kluczowej instytucji państwa.