Mogła zniknąć, jak wiele innych osób.
Zamiast tego, w wieku 78 lat Sally Field znów wywołała poruszenie w Internecie – nie skandalem, ale
z czymś o wiele bardziej niebezpiecznym w Hollywood: prawdą. Jedną nieskryptowaną sceną w telewizji.
Kilka szczerych refleksji. Bez filtra, bez tworzenia mitów.
Nieprzemijająca siła Sally Field bierze się ze sposobu, w jaki pozwala ona, by w pełni ją widziano.
Od Normy Rae do Lincolna, od początków w sitcomach do oscarowej powagi, nigdy nie zadowalała się tym, by być po prostu sympatyczną; zawsze chciała być autentyczna.
W ostatnich latach jej otwartość na skomplikowane relacje, brak pewności siebie i przetrwanie w bezwzględnej branży tylko pogłębiła tę więź.
Ona nie wykorzystuje swojej przeszłości jako broni, lecz interpretuje ją — z humorem, współczuciem i ciężko wypracowanymi granicami.
W wieku 78 lat jest kontrnaturą obsesji Hollywood na punkcie młodości: jest kobietą, która przetrwała trendy, mówiąc prawdę o sobie.
Jej wywiady bardziej przypominają rozmowy z kimś, kto podjął się pracy nad osiągnięciem pełni siebie niż tournée prasowe.
Dlatego publiczność wciąż się do niej przytula, gdy przemawia. Jej występy uczyniły ją gwiazdą. Szczerość sprawiła, że stała się niezapomniana.