Według informacji z oficjalnych dokumentów sejmowych oraz wpisów opublikowanych w serwisie X, spór wokół premiera ponownie wszedł w ostrą fazę.
W centrum wydarzeń znalazł się Waldemar Buda, który zdecydował się skierować formalny wniosek przeciwko Donald Tusk.
Sprawa dotyczy zarówno archiwalnych wypowiedzi na temat Donald Trump, jak i niedawnych, emocjonalnych słów użytych w krajowej debacie.
Spór o archiwalne wypowiedzi
Waldemar Buda nagłośnił nagranie, w którym premier zaprzecza, jakoby sugerował powiązania Trumpa z Rosją.
W materiale przytoczono słowa Tuska: „Nie, tego typu sugestii nigdy nie zgłaszałem”.
Jednocześnie w przestrzeni medialnej przypomniano jego wcześniejszą wypowiedź z 2023 roku, w której mówił o „zależności od rosyjskich służb” i nie wykluczał nawet werbunku.
Buda uznał to za sprzeczność i zarzucił premierowi wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Według posła PiS takie zachowanie może mieć konsekwencje wizerunkowe w kontekście relacji międzynarodowych oraz bezpieczeństwa państwa.
Sprawa szybko stała się jednym z głównych tematów politycznych komentarzy.
„Zakute łby” i spór o język
Drugim punktem zapalnym okazały się słowa wypowiedziane przez premiera w kontekście wsparcia finansowego dla przemysłu, m.in. w sprawie Huty Stalowa Wola.
Broniąc decyzji o przekazaniu 20 miliardów złotych, Tusk zwrócił się do krytyków słowami: „Dotarło, zakute łby?”.
Waldemar Buda w swoim piśmie do Komisji Etyki Poselskiej określił to sformułowanie jako obraźliwe i niegodne urzędu Prezesa Rady Ministrów.
Z kolei premier wyjaśniał, że emocjonalny ton był odpowiedzią na – jego zdaniem – próby blokowania środków kluczowych dla Polski.
Dyskusja o granicach dopuszczalnej retoryki natychmiast przeniosła się do internetu.
Zwolennicy rządu mówili o stanowczości i asertywności.
Opozycja zarzucała arogancję i brak szacunku wobec przeciwników politycznych.
Wniosek do Komisji Etyki
Waldemar Buda poinformował publicznie, że złożył formalny wniosek o ukaranie Donalda Tuska przez Komisję Etyki Poselskiej.
We wniosku wskazano na rzekome przekazywanie nieprawdziwych informacji oraz naruszenie zasad dbałości o dobre imię Sejmu.
Do dokumentów dołączono nagrania oraz wskazano świadków.
To sytuacja o dużym ciężarze politycznym, ponieważ dotyczy bezpośredniego zarzutu kłamstwa wobec urzędującego premiera.
Komisja Etyki będzie musiała ocenić, czy mamy do czynienia z naruszeniem standardów parlamentarnych, czy z elementem ostrej, lecz dopuszczalnej walki politycznej.
Reakcja premiera i możliwe konsekwencje
Donald Tusk odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych, tłumacząc, że jego słowa były skierowane do osób – jak stwierdził – próbujących zablokować środki dla Polski.
Nie wycofał się z wypowiedzi ani nie przeprosił, co dodatkowo podgrzało atmosferę.
Sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst silnej polaryzacji sceny politycznej.
Każde ostre sformułowanie natychmiast staje się paliwem dla jednej ze stron sporu.
Wynik prac Komisji Etyki może mieć znaczenie symboliczne, ale przede wszystkim wpłynie na dalszą narrację polityczną.
Niezależnie od werdyktu sprawa pokazuje, jak archiwalne nagrania i pojedyncze zdania potrafią dziś wywołać efekt domina, który na tygodnie dominuje debatę publiczną.