Śnieg sypał się nieprzerwanie po okolicy, wygładzając ostre krawędzie i przygaszając kolory pod grubą białą kołdrą.
Samochody znikały pod miękkimi kopcami, gałęzie drzew pochylały się nisko, a dachy stopniowo uginały się pod ciężarem zimy. Ulica wyglądała na jednolitą i cichą – niemal idealnie nietkniętą.
Wszystkie oprócz jednego domu.
W centrum bloku pojedynczy dach pozostawał całkowicie pusty. Jego ciemne gonty wystawały na zewnątrz, a wszystkie okoliczne domy pokrywał szron i śnieg.
Początkowo sąsiedzi zakładali, że to przypadek – być może kierunek wiatru albo lepsza izolacja. Jednak wraz z nasileniem się opadów śniegu i upływem godzin dach pozostawał dziwnie czysty.
Ciekawość powoli przerodziła się w niepokój. Zimą ciepły dach może oznaczać coś więcej niż tylko komfort. Nadmierne ciepło uciekające z budynku czasami wskazuje na nietypowe zużycie energii lub ukryte systemy działające wewnątrz. Kilku mieszkańców zdecydowało się powiadomić władze – nie tylko z podejrzeń, ale z poczucia, że coś jest nie tak.
Kiedy urzędnicy zbadali posesję, wyjaśnienie okazało się proste. Wewnątrz trwała nielegalna uprawa konopi indyjskich. Mocne lampy i urządzenia grzewcze, zaprojektowane tak, aby odtworzyć idealne warunki uprawy, wytwarzały wystarczająco dużo ciepła, aby stopić każdy płatek śniegu, który dotknął dachu. To, co wydawało się drobną, sezonową nieregularnością, było w rzeczywistości widocznym sygnałem.
Władze zauważyły później, że takie wzorce są powszechne w chłodniejszych miesiącach. Nagromadzenie śniegu – lub jego brak – może ujawnić wysokie zużycie energii, które w innym przypadku mogłoby pozostać niezauważone. Chociaż w Holandii uprawa konopi indyjskich na własny użytek jest dozwolona w ograniczonym zakresie, duże, nielicencjonowane uprawy nadal są nielegalne. Ta nieruchomość przekroczyła te limity.
Właściciel domu ponosi teraz konsekwencje prawne, nie dlatego, że śnieg zniknął, ale dlatego, że zignorowano przepisy. W tym epizodzie nie chodziło o dramatyczne odkrycie, a raczej o świadomość – sąsiedzi zauważyli, co jest nie tak, urzędnicy zareagowali spokojnie i przypomnieli sobie, że nawet w tolerancyjnych społeczeństwach istnieją granice. Czasami prawda nie krzyczy. Czasami po prostu topi śnieg.