Resort spraw wewnętrznych podjął nagłą decyzję dotyczącą kierownictwa jednej z najważniejszych formacji mundurowych w kraju, co natychmiast wywołało spore poruszenie wśród obserwatorów polityki i służb.
Sprawa jest o tyle głośna, że od miesięcy w tle toczył się audyt, a napięcie narastało praktycznie z każdym kolejnym komunikatem pojawiającym się w przestrzeni publicznej.
Jak ustalili dziennikarze, dotychczasowy szef formacji nie będzie już wykonywał swoich obowiązków, a decyzję podjęto w trybie, który dla wielu osób wygląda na ruch bardzo stanowczy i obliczony na szybki efekt.
Chodzi o sytuację, w której kontrola wewnętrzna i polityczne napięcia zaczęły się zazębiać, przez co każda zmiana kadrowa mogła stać się nie tylko kwestią formalną, ale też symbolem siły i wpływów.
Właśnie w takim klimacie zapadła decyzja o odsunięciu od pracy generała Radosława Jaworskiego, który do tej pory pełnił funkcję komendanta Służby Ochrony Państwa.
Minister spraw wewnętrznych zawiesił go oficjalnie w wykonywaniu obowiązków, co stało się bezpośrednim następstwem wszczęcia wobec niego postępowania dyscyplinarnego.
Taki krok w praktyce oznacza, że szef SOP został odcięty od bieżącego zarządzania formacją w momencie, gdy sprawdzane są kolejne wątki związane z działaniem tej służby.
Z informacji przekazywanych przez media wynika, że decyzja została podjęta po analizie wyników audytu, który trwał już od dłuższego czasu i miał ocenić skuteczność działań jednostki odpowiedzialnej za ochronę najważniejszych osób w państwie.
Dla służby tego typu każda ocena efektywności ma ogromne znaczenie, bo dotyczy obszaru, w którym nie ma miejsca na błędy, improwizację ani polityczny chaos.
W tym samym czasie przekazano, że dowodzenie jednostką przejął tymczasowo jeden z trzech zastępców generała, co ma zapewnić ciągłość działania SOP w okresie przejściowym.
To rozwiązanie ma być bezpiecznym „trybem awaryjnym”, który pozwala służbie funkcjonować bez wstrząsu organizacyjnego, przynajmniej na poziomie codziennej pracy.
W tle całej historii od miesięcy mówiło się jednak o politycznym klinczu, bo sytuacja kadrowa w tej formacji była mocno związana z wcześniejszą ekipą rządzącą.
Generał Jaworski miał otrzymać nominację jeszcze w czasie rządów poprzedniego premiera, Mateusza Morawieckiego, co w obecnym układzie politycznym automatycznie stało się źródłem napięć i nieufności.
To właśnie dlatego nowa administracja miała ograniczone pole manewru, a każda decyzja personalna mogła wymagać skomplikowanej ścieżki formalnej.
Zgodnie z przepisami pełne odwołanie komendanta SOP wymaga bowiem konsultacji z Prezydentem RP, co przy obecnych relacjach na linii rząd–Pałac Prezydencki mogłoby oznaczać długie przeciąganie sprawy.
Wiele wskazuje więc na to, że sięgnięto po rozwiązanie, które pozwala ominąć wielomiesięczne przepychanki, a jednocześnie szybko odsunąć komendanta od decyzyjności.
Postępowanie dyscyplinarne i zawieszenie w obowiązkach stały się w tej sytuacji narzędziem, które daje resortowi realną kontrolę nad tym, kto podejmuje decyzje w służbie.
Ciekawy jest jednak fakt, że mimo narastającej krytyki ze strony ministerstwa, generał Jaworski mógł liczyć na silne wsparcie wewnątrz formacji.
W ubiegłym tygodniu do resortu miał trafić list poparcia podpisany przez niemal wszystkich dyrektorów SOP, z wyjątkiem jedynie dwóch osób, co w świecie służb mundurowych jest gestem bardzo wymownym.
Takie działanie wygląda jak sygnał, że część kadry dowódczej uważała go za człowieka, który dawał jednostce stabilność i przewidywalność w czasach politycznych zawirowań.
Jednocześnie pokazuje to, że w tle mogą istnieć wyraźne podziały między tym, jak sytuację widzi kierownictwo polityczne, a tym, jak ocenia ją część dowódców pracujących w służbie na co dzień.
Mimo tego wstawiennictwa minister nie zmienił decyzji, dając do zrozumienia, że według resortu interes państwa oraz potrzeba reformy formacji są ważniejsze niż wewnętrzne sympatie i lojalności.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy tymczasowe dowództwo uspokoi sytuację w SOP, czy raczej doprowadzi do jeszcze większych napięć w jednej z najbardziej elitarnej formacji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo państwowych VIP-ów.