Czasami jedno wyznanie może powiedzieć więcej niż dziesiątki książek psychologicznych. Tak właśnie było tego wieczoru w małej kawiarni, kiedy mój przyjaciel Siergiej, prostolinijny mężczyzna zmęczony udawaniem, powiedział nagle:
„Młodzi mężczyźni się mną nie interesują, a kobiety w moim wieku, z całym bagażem żalów i zmarszczkami na twarzy, nie budzą pożądania. Więc siedzę sam”.
W jego słowach nie było gniewu, tylko znużenie i beznadzieja. To nie była skarga, to była diagnoza współczesnej samotności.
Młodzi przechodzą obok, rówieśnicy są ciężcy
Siergiej wspomina:
„Kiedyś było prościej: energia, swoboda, relacje po prostu się pojawiały. Ale teraz dwudziestopięciolatkowie omijają mnie, jakbym nie istniał. Dla nich jestem po prostu mężczyzną po czterdziestce”.
Śmieje się:
„Cóż więc mogę zaoferować? Nie kluby ani imprezy, ale kredyty hipoteczne i rozmowy o życiu”.
W przypadku rówieśników to druga skrajność. W ich oczach widać zmęczenie, ostrożność, a czasem ból.
„Nie wierzą już, że relacje mogą być łatwe” – mówi Siergiej. „Wszystko jest filtrowane przez pytanie: »Czy ta sama historia się powtórzy?«”.
Lęki mężczyzn, o których się nie mówi
Kiedy zapytałem, czy boi się starości, bez wahania odpowiedział:
„Oczywiście, że tak. Mam mniej włosów, mniej energii. I nie chodzi o mój wygląd – chodzi o to, żeby stać się niewidzialnym”.
Siergiej szczerze przyznaje, że jego wymagania wobec kobiet często nie są nierozsądne, ale raczej defensywne. Łatwiej powiedzieć: „Nikt nie ma racji”, niż przyznać: „Boję się ponownie zaufać”.
„Wolność” pachnąca samotnością
Wiedzie spokojne życie: praca, dom, seriale, książki. Nikt go nie zmusza ani nie kontroluje.
„Wydaje się, że to wolność” – mówi – „ale czasami cisza w mieszkaniu staje się zbyt głośna”.
Brakuje mu nie pasji, ale zwykłego ludzkiego ciepła. Kogoś, kto poczeka, wysłucha i nie będzie oceniał. Ale strach przed ponownym niezrozumieniem trzyma go na dystans.
Najtrudniej jest być szczerym wobec siebie
Siergiej uśmiecha się:
„Może nie chcę związku. A może po prostu nie chcę popełniać tego samego błędu. Najważniejsze to nie okłamywać samego siebie”.
A jednak…
Historia Siergieja nie dotyczy kobiet. To opowieść o pokoleniu mężczyzn wychowanych w kulturze siły, którzy nigdy nie nauczyli się mówić o swoich słabościach.
To opowieść o tych, którzy po czterdziestce i pięćdziesiątce nagle zdają sobie sprawę, że szczerość, strach i przyznanie się do zmęczenia to nie słabość, ale prawdziwa dojrzałość.
Przecież samotność nie zawsze oznacza brak miłości. Czasami to chwila wytchnienia, by w końcu spotkać nie tylko swój ideał, ale i swoją osobę .