Dorastanie w stuletnim domu wiązało się ze wszystkimi klasycznymi dziwactwami – skrzypiącymi podłogami, nieszczelnymi oknami i piwnicą, która zawsze wydawała się nieco upiorna.
Nasza nie była wyjątkiem – z przyćmionym oświetleniem, wilgotnym powietrzem i niedokończonymi kamiennymi ścianami.
Ale tym, co naprawdę mnie zastanawiało, nawet jako dziecko, była samotna toaleta stojąca na widoku w kącie piwnicy.
Nie była częścią żadnej prawdziwej łazienki – bez umywalki, ścian, drzwi, tylko przypadkowa toaleta na środku piwnicy.
Nigdy z niej nie korzystaliśmy i nie rozmawialiśmy o niej zbyt wiele, ale utkwiła mi w pamięci.
Lata później, kiedy sam zacząłem restaurować stare domy, wciąż zauważałem podobne rozwiązania w innych zabytkowych domach. Okazało się, że to nie był tylko dziwny zbieg okoliczności ani dziwaczna wada konstrukcyjna – za tymi dziwacznymi toaletami piwnicznymi kryje się praktyczna historia.
Znane jako „pittsburskie nocniki”, toalety te były powszechne w starszych domach, zwłaszcza w miastach takich jak Pittsburgh, gdzie wiele osób pracowało przy wymagających fizycznie pracach, takich jak obróbka stali.
Domy te często miały osobne wejścia do piwnicy z zewnątrz, a pomysł polegał na tym, aby robotnicy wracający brudni z huty mogli skorzystać z tego wejścia, aby się umyć, zanim pójdą na górę do części mieszkalnej.
Toaleta w piwnicy zapewniała im wygodny sposób na załatwianie potrzeb fizjologicznych, a czasem na zmianę ubrań bez roznoszenia brudu i kurzu po domu.
Był to sposób na utrzymanie czystości i higieny na głównych piętrach, szczególnie w domach, w których rodziny dbały o porządek w swoich pomieszczeniach mieszkalnych. Ale historia tych toalet w piwnicy nie kończy się tylko na czystości i wygodzie.
W rzeczywistości istnieje inny ważny powód, dla którego je zainstalowano, a ma on związek z ówczesnymi systemami hydraulicznymi. Przed II wojną światową wiele miast w Ameryce Północnej szybko się rozrastało, ale ich systemy kanalizacyjne nie nadążały za wzrostem liczby ludności.
W rezultacie te wczesne systemy były podatne na częste zatory, szczególnie podczas ulewnych deszczy lub wzmożonego ruchu. Kiedy dochodziło do cofnięcia się ścieków, nie pozostawały one grzecznie pod ziemią — wracały prosto do domów. Najniższy punkt wejścia tego paskudnego przelewu? Często toaleta w piwnicy.
Według Calgary Real Estate Board, toalety te były strategicznie umieszczone bezpośrednio nad linią kanalizacyjną, którą wpadała do domu.
Dzięki temu działały jak rodzaj awaryjnego zaworu spustowego. Dzięki temu, gdy kanalizacja się zatkała, nadmiar wody wypływał przez toaletę w piwnicy, a nie przez łazienki na parterze lub piętrze.
I choć zalanie piwnicy nigdy nie jest przyjemne, o wiele łatwiej jest usunąć ścieki z betonowej podłogi w niewykończonym pomieszczeniu niż radzić sobie ze szkodami w wykończonej łazience z płytkami, płytami gipsowo-kartonowymi i meblami.