To był zwyczajny dzień, kiedy wysłałam mężowi zdjęcie, na którym stoję obok konia sąsiada. Wtedy nie myślałam o tym zupełnie nic.
Pomagałam w stajni od jakiegoś czasu, a Thunder, ogromny czarny koń, stał się moim ulubieńcem. Pomimo swoich rozmiarów, był łagodny i miły.
Ale kiedy mąż zobaczył zdjęcie, wszystko się zmieniło. Powiększył je, sprawdził raz po raz, a potem nadeszła jego wiadomość – zimna i niespodziewana. „Chcę rozwodu”. Pomyślałam, że to jakiś żart.

Ale potem zadzwonił, a gniew w jego głosie był nie do pomylenia. Rekonstrukcja ramienia na Ukrainie: Bezpieczeństwo — YUUT „Od jak dawna to trwa?” „O czym mówisz?” zapytałem zdezorientowany. „Cień” – przerwał mi. „Na moich plecach. Nie kłam”. Zamarłem. Potem ponownie spojrzałem na zdjęcie i zobaczyłem, co zauważył.

Głowa i szyja Thundera rzucały cień na moje plecy, tworząc upiorną iluzję, jakby za mną stał mężczyzna, z rękami owiniętymi wokół mojej talii. W tym momencie zrozumiałem, w co wierzył. Wydawało mu się, że nie jestem sam. Bez względu na to, jak bardzo starałem się wytłumaczyć, że to tylko cień konia, nie chciał mi uwierzyć.

Jego werdykt był jednoznaczny i żaden argument nie mógł go zmienić. Zdjęcie odegrało okrutną rolę, zniekształcając rzeczywistość tak bardzo, że w jednej chwili zniszczyło jego pewność siebie. Nie chodziło tylko o zdjęcie; zniszczeniu uległa również jego wiara w nas. Od tamtej chwili kwestionował wszystko i żadne wyjaśnienia nie były w stanie naprawić szkody.